451 – love is in the air

Witajcie Kobiety moje :D Trochę czasu mnie tu nie było, a to za sprawą urlopu, braku czasu, braku weny i ogólnie jak zwykle głupio się tłumaczę… ;) Tak serio – po prostu odpoczywałam. Nie od pisania czy od bloga, ale po prostu od wszystkiego. Czytałam, podróżowałam, dużo spałam – totalny reset mózgownicy.

Wracam do Was z naładowanymi bateriami i mnóstwem nowych recenzji ;) Muszę się spiąć w pośladach z pokazywaniem i omawianiem kolejnych lakierów, ponieważ w ciągu ostatnich kilku tygodni przybyło mi ich tak strasznie dużo, że nie wiem sama czy zdążę użyć ich wszystkich chociaż raz do końca swojego żywota :P

Tym razem pokażę Wam bardzo wesoły, letni, słoneczny, optymistyczny i radosny kolor, jakim jest essence the gel 38 love is in the air. Te kilka epitetów określa jego barwę perfekcyjnie. Bardzo przyjemnie nosiło mi się na paznokciach jasną, rozbieloną żółć. Jest to gładki kolor, bez żadnych dodatków, pięknie kontrastujący z opalenizną i jednocześnie idealnie pasujący do kwiecistych sukienek ;)

Jest to pierwszy lakier z serii the gel jaki Wam pokazuję. Dostałam go w ramach współpracy razem z dwoma innymi kolorami. To było na początku czerwca… Wyobraźcie sobie jak te trzy nowe nabytki musiały mi przypaść do gustu, skoro od tamtej pory sama dokupiłam kolejne dwadzieścia sześć kolorów z tej właśnie serii ;) A to wszystko przed nami tu, na blogu! :P Tymczasem skupmy się jeszcze przez chwilę na żółtasku ;)

Do kupienia w: Drogeriach Natura, Hebe, Super-Pharm. Cena o ile mnie pamięć nie myli 6,99zł. Buteleczka identyczna jak w starej serii colour&go, co więcej – kolor też identyczny jak w starej serii ;) Tak prawdę mówiąc to bardzo wiele kolorów się powtarza, niektóre nawet nie mają zmienionej nazwy (jak na przykład właśnie opisywany lakier…). Czym więc się różnią? Zdecydowanie jakością. Są po prostu ulepszoną wersją starej serii – takie jest przynajmniej moje zdanie wynikające z obserwacji i użytkowania lakierów.

Żółtek jest rzadki, nieco bardziej lejący niż ten z serii colour&go, zdecydowanie lepiej kryjący (dwie cienkie warstwy spokojnie dają radę), wysycha przyzwoicie, aczkolwiek należy się z nim jeszcze przez chwilę pieścić, ponieważ pozostaje lekko plastyczny i mocniejszy uraz na pewno w jakimś stopniu uszkodzi świeżutki manikiur. Wytrzymałość w porównaniu do poprzedniej wersji również jest lepsza. Nosiłam ten kolor na paznokciach przez cztery dni i zmyłam go nie ze względu na ubytki, odpryski etc., ale przez to, że chciałam zmienić kolor. Podczas zmywania zauważyłam jedynie drobne pajęczynki, lakier popękał w niewielkim stopniu, ale nie odprysł i nawet się za bardzo nie powycierał na końcówkach. A więc – jest trwały :)

Na paznokciach wygląda o tak:

Gdybyście uznały, że sam czysty lakier w takim właśnie kolorze nie odpowiada Waszemu gustowi lub po prostu nie pasuje do Waszej karnacji, to zawsze możecie go przytemperować w jakiś sposób, na przykład czarnymi stempelkami, tak jak ja ;)

I jak Wam się podoba lakier w dwóch wersjach? Która bardziej wpada w oko? Czy może zaopatrzyłyście się już w tę jasną żółć lub może planujecie jej zakup? :)

Pamiętajcie, że czekam na Wasze komentarze :)

P.S. Mam nowy dodatek do Simsów, więc znów gra pochłania mi połowę życia ;)

Buźka :*

446 – pastele i kwiatki :)

Moje lenistwo przechodzi ludzkie pojęcie. Mam tak wiele przygotowanych zdjęć do pokazania na blogu, a tak rzadko piszę! Nie, nie użalam się nad sobą. Próbuję się zmotywować poprzez samoopieprzenie i to przed publiką! Żeby mi się wstyd zrobiło! :P

Już mi wstyd… Więc biorę się do pracy ;)

Jakiś czas temu pochwaliłam Wam się, że dostałam od Born Pretty Store kilka produktów na przetestowania i oczywiście pokazanie na blogu ;) Ostatnio pokazałam całopaznokciowe naklejki w towarzystwie fioletowego lakieru Orly. Dziś dla odmiany pokażę… całopaznokciowe naklejki, jednak w połączeniu z lakierem Eveline miniMAX 937, który jest jednym z moich ostatnich odkryć i który jak do tej pory bardzo lubię i podziwiam z błyszczącymi oczami jego kolor :)

Wspomnę jeszcze tylko cóż to za naklejki, które widzicie poniżej i później już przechodzimy do recenzji. Kupić je można oczywiście na stronie BPS, a link do produktu znajdziecie po kliknięciu na poniższe zdjęcie:

Jak widzicie na jednej takiej karcie (kurde, cały czas mam problem jak to nazywać…) mamy cztery wzory naklejek, można je rozciąć na dziesięć kawałków (każdy paznokieć dostanie po jednym) :) Są tu same kwiatowe motywy, które mi osobiście bardzo przypadły do gustu. Kwiaty na paznokciach bardzo mi się podobają, pod warunkiem, że sama ich nie muszę ręcznie malować, bo na to mi już zdolności nie wystarcza :P A więc naklejane są idealne. Bardzo łatwo się je aplikuje, aczkolwiek na początku nie miałam pojęcia jak się za to zabrać. Z pomocą przyszedł mi pewien filmik, który znalazłam na youtube. Jest w nim wszystko jasno opisane i pokazane. Chyba jaśniej się nie da. Dzięki niemu moje paznokcie wyglądają całkiem przyzwoicie :D Filmik znajdziecie po kliknięciu TUTAJ :) Jesteście ciekawe co to znaczy przyzwoicie wyglądające paznokcie? Proszę bardzo:

Cóż Wam powiem o tym żółciutkim, pastelowym, iście wiosennym lakierze? Że ma szeroki, spłaszczony i zaokrąglony pędzelek, że jak na tak jasny kolor całkiem nieźle kryje (dwie warstwy), że z wysychaniem jest u niego tak sobie… To znaczy pierwsza warstwa jeszcze przyzwoicie, natomiast druga schnie dosyć długo. Jak zwykle sugeruję się wspomóc szybkoschnącym topem (tak jak ja to zawsze czynię) :) Kosztuje około 6-7zł i kupić go można między innymi w Rossmannie lub Hebe. Utrzymał się na moich paznokciach bez odprysków przez trzy dni. Nie zniechęciło mnie to do niego w ogóle, bo ma świetny kolor. A z naklejkami wygląda rewelacyjnie :) Jak na słoneczne, wiosenne lub letnie pogody – idealny :D Już sobie wyobrażam jak pięknie będzie wyglądał w kontraście z opaloną skórą!

I to by było na tyle ;) Mam nadzieję, że lakier oraz naklejki Wam się podobają. Czy któraś z Was ma może jedno lub drugie? :)

Pamiętajcie, że gdybyście chciały zakupić coś na stronie Born Pretty Store, to możecie skorzystać z mojego kodu zniżkowego (-10% od ceny standardowej) GYSQ10.

W razie pytań pozostaję do Waszej dyspozycji :) Uciekam do łóżka poczytać, a później spać ;) Buźka :*