476 – Greige! The New Beige

Pokazałam Wam ostatnio całkiem sporo błyskotek i nawet przez myśl mi przeszło, że jeszcze się nimi znudzicie i co ja biedna wtedy pocznę… Zginęłabym bez moich Dziewczyn :D Ja cały czas wiem, kto stale zagląda na bloga (mogłybyście się czasem odezwać w komentarzu! :P), a kto wpada przelotnie i… mam nadzieję, że chce wracać :)

Żeby znów nie było błyszcząco – tym razem pokażę Wam nudziaka! I to takiego w moim typie, czyli nie ciepłego, a zimnego. Wręcz nawet szarego. Zdecydowanie wolę na swoich paznokciach chłodne odcienie. Kolory typu pomarańcz, dynia, marchew etcetera… No nie leżą mi. Mam wrażenie, że moje dłonie wyglądają w takich kolorach dziwacznie :P

Dzisiejszy szary nudziak, to lakier Catrice ULTIMATE 61 Greige! The New Beige – tak on się właśnie nazywa ;) Ale żeby nie było tak zupełnie nudno, to postanowiłam z czymś go połączyć. Skoro nie błyszczący brokat, to cóż innego mogłam na niego nałożyć? No tak! To zapewne będą stempelki :) I to nie byle jakie. Nie dość, że wzorek bardzo lubię i już go tu kiedyś widziałyście (ale w innej kolorystyce), to na dodatek odbiłam go bardzo fajnym lakierem! A więc…

Lakier Catrice generalnie jest w porządku i całkiem nieźle mi się z nim współpracowało. Świetnie kryje (zdecydowanie jest jednowarstwowcem), ma solidną konsystencję, taką wiecie… ani za gęstą, ani zbyt lejącą. Po prostu w sam raz :) Wygodnie się go nakłada, bo pędzelek jest szeroki, spłaszczony i lekko zaokrąglony. Nazywając to po mojemu: dwa machnięcia i paznokieć pomalowany! Lakier wysycha w standardowym czasie. Nie zaskoczył mnie w tej kwestii niczym szczególnym :) Jest natomiast coś, co mnie osobiście mocno rozczarowało. Odpryski pojawiły się już po dwóch dniach! :( Szkoda, bo spodziewałam się po nim odrobinę większej wytrzymałości… Cóż, nie każdy lakier musi być ideałem :)

Jak już wspomniałam i z resztą już same zauważyłyście – na moich paznokciach pojawiły się po raz kolejny stempelki. Tym razem do ich odbicia użyłam płytki z Born Pretty Store o numerze BP-L003. Cała wygląda następująco:

Wzorek widoczny na paznokciach położony jest w środkowym rzędzie, jako drugi od prawej strony. W zasadzie to należy on do jednych z moich ulubionych, aczkolwiek cała ta płytka ma same fajne wzorki ;) Kupić możecie ją za 3,59$ (przynajmniej na obecną chwilę) i oczywiście nie płacicie za wysyłkę. Rzecz jasna nie zapominajcie o kodzie zniżkowym, który możecie wykorzystać robiąc zakupy na BPS :) Dostajecie wtedy 10% rabatu (dotyczy ofert, które nie są przecenione!). Można zawsze coś zaoszczędzić ;)

Jeśli chodzi o lakier, to wykorzystałam intensywnie błękitny B. a Ocean Blue – bardzo dobrze odbija nim się wzorki, aczkolwiek z niektórymi czasem są małe problemy. To znaczy z wzorkami, nie z lakierem! :) Lakiery z B. loves plates są świetne i są to zdecydowanie moi faworyci w tej metodzie zdobienia paznokci. Bardzo lubię również lakiery do stempli z BPS (mam cztery: czarny, biały, złoty i srebrny), ale B. jednak zostają na moim małym, prywatnym podium ;)

I jak Wam się podoba całość? :) Jeśli macie jakieś pytania – piszcie proszę w komentarzach. Na wszystkie odpowiadam :) Buziaki :*

404 – The Pinky And The Brain

Siemka :) Ktoś oglądał może bajkę Pinky i Mózg? :D Bo ja tak! Jako dzieciak bardzo ją lubiłam (zaraz po Pszczółce Mai, Gumiasiach, Smerfach, Czarodziejkach z Księżyca i tak dalej i tak dalej…) I z tą właśnie bajką skojarzyła mi się od razu nazwa lakieru, który za moment zobaczycie. Pochodzi on z firmy…

Tak właśnie, z Catrice. Jego numer to 27, a nazywa się The Pinky And The Brain. I jest boski! :) Kryje bardzo dobrze. Jedna warstwa już wystarczy. Serio serio. Ma rzadką konsystencję, jest mocno napigmentowany i lubi odrobinę spłynąć na skórki i je zafarbować. Ale ma tak ładny, mocno różowy kolor, że taką małą wadę jestem w stanie mu wybaczyć ;) Na paznokciach prezentuje się następująco:

Nosiłam go na paznokciach przez trzy dni. Zmyłam go nie dlatego, że mi się znudził, ale dlatego, że poodpryskiwał… Szkoda, bo wyglądał ślicznie. Teraz, przy okazji robienia tego wpisu, przyszło mi do głowy zdobienie z udziałem tego lakieru. Z racji, że jest świetnie kryjący, użyję go do odbicia jakichś kwiatowych wzorków ze stempelkowych płytek, na przykład na jasnoszarej bazie, albo na jakimś bladziutkim błękicie… I może potraktuję całość lakierem matowym? Hmm… Już mi się wizualizacje w głowie tworzą! :D Pół nocy będę znowu myślała o paznokciach ;) A właśnie… Czy ja Wam już mówiłam, że codziennie zanim zasnę myślę o lakierach? Czasem o swoich, czasem o takich, których nie mam, a które bardzo chciałabym mieć, czasem o zdobieniach, jakie mogłabym zrobić z użyciem takich czy siakich lakierów… Jeszcze chwila, a okaże się, że powinnam się leczyć na głowę :P

Nie przedłużam już… Catrice zakupić możecie w Drogerii Natura lub w Hebe. Jeśli chodzi oczywiście o stacjonarne sklepy. Natomiast jeśli w miejscu Waszego zamieszkania lub w jego pobliżu nie ma żadnej z tych drogerii, to polecam internetowy sklep ladymakeup.pl :) Mają do wyboru około 60 kolorów, a każdy kolejny jest ładniejszy od poprzedniego :D Tylko pamiętajcie: zanim zdecydujecie się kupić jakiś lakier, poszukajcie najpierw w googlach zdjęć, tak żebyście wiedziały jak się prezentuje na paznokciach. Bo żeby później nie było rozczarowania, że spodziewałyście się czegoś innego, niż dostałyście ;)

Krótkie podsumowanie: lakier ogólnie oceniam na duży plus. Jedynie trwałość mogłaby być dosłownie o dwa dni dłuższa :P

Uciekam spać. Buziol :*