477, 478, 479 – błękitno-fioletowo-biała wariacja z lakierami NeoNail ;)

Kiedyś już tu wrzucałam jakieś zdobienie z wykorzystaniem błękitnego i fioletowego lakieru. Nie wiem czy te dwie barwy według Was pasują do siebie, ale mi osobiście na paznokciach strasznie się podobają :) A już po zrobieniu tego manikiuru utwierdziłam się stuprocentowo w tym przekonaniu :P

Lakiery, których użyłam, to: NeoNail 3239 (biały),  NeoNail S668 (błękitny) oraz NeoNail S630 (fioletowy). Całość pokryłam szybkoschnącym topem również z NeoNail. O nim opowiem na końcu.

Zacznę może od białego lakieru, bo jego używałam już kilkakrotnie i mam wyrobioną na jego temat konkretną opinię. W zasadzie to nawet chyba nie muszę Wam pisać, że go lubię… Wystarczy, że napiszę, że cały czas go używam jako na przykład bazy pod naklejki wodne czy inne zdobienia wymagające jasnego podkładu :) Uważam go za jeden z lepszych białych lakierów, jakie znalazły się w moich zbiorach, ponieważ: kryje przy dwóch cienkich warstwach i szybko wysycha co umożliwia tworzenia zdobień bez konieczności marnowania czasu na czekanie, aż lakier bazowy wyschnie. Ma bardzo fajną konsystencję. Jest rzadki, jednocześnie kremowy i nie sprawia wrażenia korektora szkolnego. Przy pierwszej warstwie odrobinę smuży, ale przy drugiej kryje równo i szczelnie :) Solo nigdy go nie nosiłam, więc o trwałości się nie wypowiem. Zawsze służył mi pod zdobienia, między innymi tak jak i tym razem ;) Ogólnie lakier naprawdę na duży plus!

Błękit swoim odcieniem bardzo mi przypomina Rimmel Lycra PRO Aqua Cool – z tym, że jest o wiele tańszy, a wcale nie gorszy. Zdecydowanie nie jest to klasyczny, czysty odcień błękitu. Mam wrażenie, że dodano do niego kilka niewielkich kropli szarości, dzięki którym stał się delikatniejszy i bardziej stonowany. Również jest rzadki, pierwsza warstwa zostawia spore prześwity i trochę się martwiłam, czy druga jakoś to zakryje i wystarczy dla pełnego krycia. Jak widać na załączonych zdjęciach – wystarczyła ;) Obydwie nałożyłam cienko (bo przy tej konsystencji grubo się po prostu nie da), a więc wyschły naprawdę szybko. Opryski na błękicie pojawiają się po około czterech, pięciu dniach. Nie schodzi całymi płatami. Są to jakieś niewielkie uszczerbki w lakierze na samych końcówkach paznokci. Podsumowując – jest dobry :)

Fiolet jest piękny :) Nie rozumiem, jak mogłam kiedyś nie lubić tego koloru! Kryje rewelacyjnie już przy pierwszej cienkiej warstwie, wysycha w czasie porównywalnym do białego i błękitnego lakieru, utrzymuje się na paznokciach tak samo jak błękit – około czterech, pięciu dni. Widoczne są na nim wytarte końcówki, jednak przy tak ciemnym kolorze wcale mnie to nie dziwi. Co ważne, nie farbuje skórek i nie barwi płytki.

A teraz kilka słów o maziajach, jakie widzicie na środkowym i serdecznym paznokciu :) Cóż to takiego jest? Wygląda oryginalnie i może odrobinę przypomina jakieś water marble lub pseudo marmurek ;) Są to po prostu odbite wzorki z płytki BP-L009.

Mniej więcej pośrodku płytki, w środkowym rzędzie znajdziecie coś a’la płomienie. I to właśnie ich użyłam. Chciałam uzyskać gradientowe przejścia między tymi dwoma kolorami, żeby stworzyły jedność, ale jednocześnie żeby widać było, że są to dwa kolory. Czy mi się udało? Powieeedzmy ;) Pociapałam kropelki lakierów na wzorku w przypadkowym układzie, ściągnęłam nadmiar i odbiłam na białych paznokciach. Ale wydawało mi się, że jest trochę za dużo błękitu i wygląda to trochę blado… Więc całą operację powtórzyłam jeszcze raz. I wtedy uznałam, że efekt jest już zadowalający :) Wyszło tak trochę kosmicznie, ale przynajmniej niestandardowo! :D

Co do płytki, to oczywiście pochodzi ona z Born Pretty Store. Jak widzicie ma głęboką rysę. Taka już do mnie dotarła… Mam od nich w sumie około trzydziestu płytek i żadna nie ma takiego defektu, poza tą jedną. Przyznam, że nie próbowałam jeszcze odbijać wzorków, które przecina ta rysa więc nie wiem czy będzie widoczna na paznokciach. Mam nadzieję, że nie, aczkolwiek gdzieś tam w głębi siebie przeczuwam, że będzie widoczna :( smuteczek. Nie widziałam jeszcze u nikogo w internetach drugiej płytki z taką rysą, więc moja to zapewne kwestia przypadku (błędu maszyny). Kupić możecie ją o TUTAJ :) Podczas zakupów na BPS nie zapominajcie o kodzie zniżkowym GYSQ10 ;)

No i na samym końcu w kilku słowach opowiem Wam o Quick Top NeoNail! Pierwszą buteleczkę dostałam za darmoszkę w ramach współpracy. Kolejne cztery buteleczki kupiłam już sama, bo było to moje największe odkrycie w dziedzinie malowania paznokci, a konkretnie ich wysuszania i utrwalania manikiuru ;) Kosztuje około 12zł, a jego właściwości opiszę w telegraficznym skrócie: nie ściąga lakieru (robią to np Seche Vite, Essie Good To Go, Sally Hansen Insta-Dri), nie rozmazuje wzorków ze stempli w jakimś strasznie wielkim stopniu (jak to na przykład ma w zwyczaju robić Revlon Quick Dry), wysycha naprawdę szybko (kładę się spać jakieś piętnaście minut po nałożeniu go na paznokcie i nigdy jeszcze mi się nic nie odbiło!), jest rzadki, ale nie wodnisty. Wiele topów jest po prostu gęstych… Jego konsystencja zmienia się odrobinę w momencie, kiedy powoli docieramy do dna buteleczki. Trochę gęstnieje – to przyznaję. Cóż jeszcze powinnam napisać… Hmm…A! Przedłuża żywotność manikiuru do tygodnia. Przetestowałam go już z bardzo wieloma rodzajami lakierów. Naprawdę ciężko go zajechać :P Obecnie kończę już drugą buteleczkę i bardzo się cieszę, że zrobiłam zapasy, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, w której by mi go po prostu zabrakło ;)

No i teraz to już chyba koniec. I tak się rozpisałam jak szalona! Zapraszam Was oczywiście na stronę NeoNail do zapoznania się z asortymentem ich sklepu :) Buźka! :*

458 – Błękitny Express Dry (w dwóch odsłonach)

Pora nadrobić lakierowo-blogowe zaległości. Trochę się nazbierało recenzji, które powinnam już dawno opublikować (chociażby lakierów, które otrzymałam w ramach współpracy, a co dopiero mówić o letnich kolekcjach lakierów, które już znikają z drogerii!), ale jak zapewne dobrze wiecie – przeprowadzka i śmierć komputerów niestety mi tego nie ułatwiły :(

Powrót do pisania rozpocznę od kolejnego lakieru z Golden Rose Express Dry nr 11. Jest to pastelowy, rozbielony błękitek, który na początku jakoś tak nie do końca wpadł mi w oko (sama nie wiem czemu), ale po pomalowaniu nim paznokci zmieniłam zdanie ;) Jednak się polubiliśmy :) Wydawało mi się, że będzie mdły i bezpłciowy. Na szczęście na paznokciach się ożywił i wygląda bardzo energicznie. Co prawda może nie jest to jesienny kolor, ale kto nam zabroni malować paznokci na żywe kolory nawet wtedy, kiedy mamy szarugę za oknami? :D Tym bardziej powinnyśmy stawiać na ożywione barwy! :)

Tak oto prezentuje się lakier w buteleczce. Śliczny jest – nie powiem, że nie. Ale na paznokciach wygląda jeszcze ładniej :) Zanim Wam to jednak pokażę, kilka słów o tym, jak mi się nim malowało paznokcie.

Generalnie lakier pochodzi ze stosunkowo nowej serii jaką jest Express Dry i teoretycznie jest szybko schnący. Praktycznie też :) Nie miałam żadnych problemów z wysychaniem, a nawet cały manikiur udało mi się wykonać bardzo szybko pomimo ilości warstw jakie musiałam nałożyć ;) Po nałożeniu pierwszej warstwy myślałam, że druga będzie już wystarczająco dobrze kryła, ale jeszcze widziałam niewielkie prześwity (szkoda). Na szczęście druga warstwa wyschła bardzo szybko i niemalże od razu zabrałam się za nakładanie trzeciej. Lakier jest rzadki, więc kolejne warstwy są cienkie i nie powstał żaden efekt sztucznych paznokci :) Wiecie, co mam na myśli? Jak się położy kilka warstw to paznokcie wydają się grube i wygląda to tak, jakbyśmy miały jakieś żele czy inną sztuczność :P Tu tego nie ma. I bardzo dobrze. Wracając do tematu wysychania… Trzecia warstwa o dziwo też wyschła bardzo szybko i co więcej, ona mi właściwie wysychała już pod pędzelkiem! Czyli cenna wskazówka na przyszłość: trzeba w miarę sprawnie i szybko nakładać ten lakier, żeby nie powstały glutowate nierówności na paznokciach :) Jeśli chodzi o wytrzymałość lakieru, to do tej pory miałam go na paznokciach zaledwie raz (przez trzy dni) i mogę powiedzieć jedynie tyle, że nie odpryskuje. W ogóle! Ale za to szybko starły mi się końcówki. Nie jakoś dramatycznie, ale jednak z niewielkiej odległości było to widoczne :) Po za tym wszystko z nim jak najbardziej w porządku :) Najważniejsze, że spełnia swoje główne zadanie: zdobi paznokcie i… expressowo wysycha ;) Osobiście jestem na TAK względem tego lakieru :) I względem całej serii też, ale o tym innym razem…

I tak oto błękit wygląda na paznokciach… solo. A gdyby tak czymś go upstrokacić? :D Takie jasne lakiery aż się wręcz proszą o to, żeby je czymś dodatkowo ozdobić. Na przykład ostemplować… Na przykład jakimś wzorkiem z płytki Born Pretty Store BP-L004. Albo nawet dwoma wzorkami!

Tak wygląda cała płytka. Akurat dobrze się złożyło, że mam krótkie paznokcie, ponieważ wzory na niej są raczej niewielkie i przy dłuższych paznokciach nie dałabym rady pokryć całej płytki paznokcia. Użyłam dwóch wzorków ze środkowego rzędu: trzeciego, czyli kleksów (różowy lakier), oraz ostatniego, czyli takiej jakby siatki (niebieski lakier). Do odbicia wzorków również użyłam dwóch lakierów z serii Express Dry, ale nie powiem Wam co to za kolory :D Mam nadzieję, że uda mi się pokazać je na blogu jeszcze w tym tygodniu! Być może nawet jeszcze dziś ;)

Oczywiście czekam na Wasze opinie – która wersja podoba Wam się bardziej, co myślicie o samym lakierze, czy może go macie i jeśli tak, to jak u Was się sprawuje :)

Kończę już, muszę zorganizować jakiś obiad, wyjąć z pralki pranie, wyjść do sklepu i… i może wrócę jeszcze z jednym wpisem, bo mam dziś wolne! :D