517 – wiosenny ulubieniec

Słuchajcie, mam tak straszną fazę na koralowe paznokcie ostatnio, że aż mnie to martwi! Nie żebym widziała w tym coś złego, ale generalnie nigdy wcześniej nie fokusowałam się aż do tego stopnia na jednym kolorze lakieru. Ba! Powiedziałabym nawet, że na jednym konkretnym lakierze! Na konkretnej buteleczce! Absolutnie uwiódł mnie lakier Sophin Vinyl 338. To nie są absolutnie żarty :) Używam go naprawdę często i nawet nie mam jakiegoś specjalnego pociągu do mojej lakierowej komody. Koralowy Sophin cały czas (już od kilku tygodni) stoi na moim biurku i kiedy zniszczy mi się manikiur, po prostu po raz kolejny maluję paznokcie tym samym lakierem. Czyżbym popadała w rutynę?!

Zdjęcia są tylko trzy, ponieważ rzeczywistą barwę lakieru jest bardzo trudno uchwycić obiektywem aparatu (przynajmniej mojego…). Tak naprawdę lakier ma jedną kroplę różu więcej, niż jest to widoczne na fotach powyżej ;) Czy jego odcień wyróżnia się czymś szczególnym poza tym, że ciężko go uwiecznić na zdjęciach? Właściwie to nie. Jest to po prostu standardowy koralowy kolor (korale koloru koralowego – właśnie mi to przyszło do głowy), jaki można znaleźć właściwie w każdej drogerii i niemalże w palecie każdej kosmetycznej marki dysponującej przyzwoitym wyborem lakierów ;) Czym więc podbił moje serce? Cóż to za magia?

Jakość. Po prostu. Dzięki temu, że koralowy Sophin ma bezbłędne właściwości stanowi ogromnie wygodny, wydajny i cieszący oko produkt. Zacznijmy więc od samego początku… Odkręcam lakier, nakrętka wygodnie leży w dłoni – jest komfort. Pędzelek należy do wąskich, elastycznych, o prosto ściętym włosiu (Nienawidzę drapiących, sztywnych pędzelków! A niestety ostatnio z takim miałam do czynienia. Niebawem Wam o tym opowiem.). Nie rozkłada się jakimś szczególnie pokaźnym wachlarzem przy kontakcie z płytką paznokcia, ale nie stanowi to żadnego problemu i nie oznacza też, że trzeba nim manewrować wiele razy, żeby cały paznokieć pomalować. Wystarczą trzy ruchy. Lakier jest rzadki i mocno kryjący. Należy go nabierać na pędzelek w niewielkich ilościach, aby uniknąć niepotrzebnego spływania na skórki. Co prawda nie farbuje ich jakoś trwale, ale po co później bawić się w czyszczenie… Pierwsza warstwa kryje naprawdę dobrze, ale nie daje wrażenia pełnego manikiuru. Kolor jeszcze nie jest taki głęboki, jak można się po nim spodziewać. Paznokcie są suche i gotowe na nałożenie drugiej warstwy po mniej więcej pięciu minutach. Schną niemalże na naszych oczach. Drugą, również cienką warstwę zawsze nakładam wiedząc, że w zasadzie kończę już malować paznokcie. Kryje w 100%, nie ma żadnych prześwitów, nie ma smug, żadnych zacieków etcetera. Ta warstwa również wysycha dosyć szybko i co ważne – tworzy bardzo równą, gładką powierzchnię. Nie zdarzyło mi się do tej pory ani razu, żeby powstały na tym lakierze bąble.

Wykończenia nie nazwałabym jakimś super szklistym. Jest błyszczący, owszem, ale nie jakoś wybitnie. Utrzymuje się bardzo ładnie na paznokciach do tygodnia. Nie ma tendencji do odpryskiwania, nie schodzi płatami, a jednocześnie łatwo się zmywa i nie farbuje płytki paznokcia. Po jakichś trzech dniach oczywiście można zauważyć pościerane końcówki – i na tym w zasadzie rozpoczyna i kończy się zużycie manikiuru :) Wygodę malowania jak również trwałość lakieru oceniam na 5+ :) Kolor jest ładny, a dodatkowo można dzięki niemu w bardzo krótkim czasie nadać swoim paznokciom wyjściowy look :)

Czy Wy również macie jakiegoś ulubieńca na wiosnę? :) Czy może znacie lakier w podobnym kolorze o tak dobrych, a w zasadzie idealnych właściwościach? I jak Wam idzie pobudka z zimowego snu? :P Bo mi już coraz lepiej ;) Buziaki :*

1 Komentarz

  1. przepiękny wzór! sama rzadko bawię się w takie wzorki bo najczęściej robię hybrydę i nie bardzo mam takie zdolności ale dzięki lakierom MakeAr wkońcu mam piękne i zadbane paznokcie! swoją drogą to wkońcu są dostępne w Polsce

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.