506 – Zgluciały lakier uratowany! :)

To się nie mogło zdarzyć, jednak… zdarzyło się. Zgęstniał mi pierwszy lakier! I to taki, którego nawet ani razu nie zdążyłam użyć! Szok! Na początku byłam zaskoczona, potem lekko zirytowana, a po chwili skonsternowana: co z nim teraz zrobić? No wiecie, nie miałam doświadczenia do tej pory z takimi przypadkami. Z jednej strony nie chciałam go wyrzucać, no po to przecież mój lakier! A z drugiej strony nie chciałam go zostawiać, bo by mnie tylko wkurzał a i tak nigdy bym go pewnie nie użyła… Aż wpadłam na genialny pomysł, żeby odszukać rozcieńczacz do lakieru :) Wiedziałam, że gdzieś jakiś miałam! Dodałam go więcej niż kilka kropel (a teoretycznie tylko tyle powinnam…), wymieszałam i wytrząchałam porządnie buteleczką i… Dało się malować paznokcie! :D Eureka :) Utracił on jednak częściowo swoje właściwości. Zobaczcie najpierw o jaki konkretnie lakier chodzi, a później opowiem co i jak się z nim stało ;)

Długo czekałam, aż w pełni wyschnie. Naprawdę bardzo długo… I nie chodziło o to, że był cały czas mokry i się na nim wszystko odbijało. Nie! Można było dotknąć paznokci już po kilku minutach! Tylko że nie zrobił się tak szorstki i piaskowy jak powinien. To właśnie tę właściwość utracił. Mogłam czekać bez końca, a on się nie stawał piaskiem. Efekt po ponad godzinie widzicie na zdjęciach powyżej. Jest to taki jakby na wpół klasyczny, gładki lakier, a na wpół piasek. Niby nierówna powierzchnia, ale nadal błyszcząca i na pewno nie wyglądająca na chropowatą. Cóż… Nie podobał mi się za bardzo w tej wersji :\ I znów powróciło pytanie… Wyrzucić go?

Wibo wow Glamour Sand nr 3 to błyszcząca na złoto śliwka. Przynajmniej według mnie :) Lakier wypakowany jest brokatem aż po samą nakrętkę, który mieni się głównie złotem i fioletem, ale widać również przebłyski zieleni i różu. Połyskująca bomba! :) Ciężko mi jest opowiedzieć Wam cokolwiek o jego właściwościach, bo przecież zmieniłam je rozcieńczalnikiem i na dobrą sprawę nie wiem w jak dużym stopniu. Krycie na pewno jest dobre już przy pierwszej warstwie, ale wolałam nałożyć również drugą, żeby nie zaskoczyły mnie później jakieś prześwity-niespodzianki. Wysychanie całkiem w porządku. Nie jakieś błyskawiczne, ale takie standardowe.

Jak już wspomniałam niespecjalnie przypadło mi do gustu to, co po wyschnięciu lakieru pojawiło się na moich paznokciach. Takie nie wiadomo co. Potraktowałam więc powierzchnię prawie piaskowego lakieru topem Seche Vite i wtedy zaczęło mi już świtać w głowie co by tu na nim odbić i jakim lakierem, aby całość wyglądała o niebo lepiej :)

Dodałam jeszcze więcej złota! :D Trochę się martwiłam, że wszystko będzie się aż za mocno świeciło, ale jak widać odbicie motywu popękanego szkła (witrażu jak kto woli) z płytki B.01 geometry is perfect dało niesamowity efekt :) Do wykonania zdobienia użyłam lakierów również od B. Loves Plates, czyli B. a Golden Queen.

I jak Wam się podoba całość? :) Szkoda byłoby mi wyrzucić lakier, więc ratowałam go jak tylko potrafiłam. Mimo, że już nie jest piaskiem, prezentuje się na paznokciach bardzo ładnie. Więc warto było podjąć próbę rozcieńczenia lakieru ;)

P.S. Niestety mimo, że już nie jest piaskiem, zmywa się tak samo fatalnie, jak gdyby nim był ;)

5 Komentarze

  1. Hm. Ja słyszałam że można dodać kroplę zmywacza do paznokci (??). Nie wiem jak ze skutecznością tego triku, bo bałam się przetestować na własnych lakierach ;) Rzadko ich używam, więc często mi „glucieją”…

    P.S. Śliczny ten lakier!

  2. Taki lakier można na 5 minut zanurzyć w gorącej wodzie, ale niestety co malowanie trzeba to powtarzać. Próbowałam na zwykłych lakierach, a nie piaskowych – więc nie wiem jak z właściwościami. Zresztą… i tak cudo Ci wyszło :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.