416, 417, 418 – jazz funk & sky blue & czerń perfekcyjna

Trzy świetne lakiery, stemple B. loves plates, kolorowe ćwieki – to wszystko w jednym mani! Ostatnio bardzo mi przypadły do gustu zdobienia z wykorzystaniem co najmniej dwóch kolorów oraz dodatków w postaci właśnie ćwieków, naklejek, odbitych stemplem wzorków, brokatu czy innych jeszcze pierdół ;) Tym razem moja wyobraźnia zaszalała z doborem kolorów i wyszło trochę cudacznie, ale mi się efekt bardzo podoba i mam nadzieję, że Wam też przypadnie do gustu. Pamiętajcie, że przedstawiam Wam jedynie proste zdobienia, które każda może przy użyciu odpowiednich narzędzi (np. płytek) wykonać w domu sama. Nie mam daru, talentu ani głowy do malowania super skomplikowanych wzorów ręcznie. Idę na łatwiznę? Możliwe… Osobiście uważam, że po prostu nie wydziwiam zbytnio :P Co mi po tym, że zaprezentuję wymalowane ręcznie kwiaty, jak żadna z Was tego nie powtórzy? Fajnie jest pooglądać super pomalowane paznokcie, ale jeszcze fajniej, kiedy zdobienie można bez większego trudu ‚ściągnąć’ :) I będę wniebowzięta, jeśli okaże się, że macie w tym temacie zdanie podobne do mojego.

Po tym krótkim wstępie przejdziemy już do lakierów :)

Pierwszy z nich to błękitny flormar JELLY LOOK JL09 Sky Blue. Ma rzadką konsystencję, chwilami musiałam wręcz uważać, żeby nie pozalewał mi skórek, ale na szczęście nawet jeśli coś ściekło, to lakier bardzo łatwo się zmywał. Pędzelek jest spłaszczony i zaokrąglony, do złudzenia przypomina te z Goldenów serii Rich Color. Taki w moim typie ;) Pierwszą warstwę nałożyłam bardzo cienką przez wzgląd na rzadką konsystencję. Nie kryła zbyt dobrze i zdecydowanie było widać prześwity. Na szczęście bardzo szybko wyschła i po chwili nakładałam już drugą. Ta okazała się być wystarczająca dla ładnego wyglądu paznokci i co ciekawe, wyschła niemalże równie szybko jak pierwsza. Więc ogólnie byłam bardzo zadowolona z tego pięknego, pudrowego błękitu :) Tak na dobrą sprawę to chyba już po około 20-30 minut od nałożenia tej drugiej warstwy wzięłam się za odbijanie stempli. W związku z lakierami flormar przychodzi mi do głowy tylko jedna niedogodność, mianowicie ciężko je dostać w stacjonarnym sklepie. Nie  przypominam sobie, żeby można je było gdzieś kupić w ogólnodostępnej i popularnej drogerii typu Rossmann, Natura, Hebe czy Super-Pharm. Wiem, że istnieją również drogerie Jasmin, ale osobiście nigdy żadnej z nich nie odwiedziłam i nie mam zielonego pojęcia co mają w swoim asortymencie. Ja przeważnie lakiery tej firmy kupuję okazjonalnie, np swoje stare buteleczki znalazłam przez przypadek w Zakopanem w jakimś maleńkim sklepie, który jednocześnie był kantorem (serio). Błękit, który macie okazję oglądać tym razem dostałam do przetestowania od ladymakeup.pl i przyznaję, że spisał się dobrze :) Kosztują one 8,99zł i mimo, że może pokaźnej palety kolorystycznej nie mają, to są to odcienie ciekawe i przede wszystkim – dobre gatunkowo. W kolejce do przetestowania czeka jeszcze kolor FOREST, a po za tym w planach mam zakup: SALMON PINK, AMARANTH, RUBY… Właściwie, to chyba będę chciała skompletować wszystkie 15 buteleczek ;)

Drugim lakierem jest różowy RIMMEL SalonPRO 701 JAZZ FUNK. Wydaje mi się, że najtrafniejszym określeniem jego barwy będzie po prostu kolor arbuzowy. Brzmi pysznie, prawda? ;) W sumie to zjadłabym sobie teraz arbuza… Mmm… Pyszotka :) Ok, wracając do lakieru. Jest równie rzadki jak opisywany wcześniej flormar i kryje również przy dwóch warstwach. Co prawda po nałożeniu pierwszej wyglądał już całkiem nieźle, ale drobne prześwity jeszcze mi się w oczy rzucały. Jest to jeden z bardzo niewielu lakierów RIMMEL, który znalazł się w moich zbiorach i który nie jest z serii 60 SECOND, bo to one zdecydowanie zajmowały do tej pory pierwsze miejsce w moim sercu (oczywiście jeśli chodzi o tę markę…). I… No cóż… Chyba sześćdziesiątki pójdą w odstawkę! Co prawda SalonPRO jest zdecydowanie droższą serią, bo nie oszukujmy się, ale 17,99zł to już nie jest mało, ale swoją jakością przewyższa moją dawną miłość. Jak coś zmieniać, to na lepsze. JAZZ FUNK nosiłam  już kilkakrotnie i za każdym razem utrzymywał się na moich paznokciach około 6 dni bez odprysków, więc raczej nie będę na niego narzekała :) Zdecydowanie przypadliśmy sobie do gustu. Lakiery te są raczej ogólnodostępne. Ich szafy znajdziecie w niemalże każdej drogerii. Jeśli natomiast dotarcie do którejś z nich jest dla Was kłopotliwe, to pozostają zakupy internetowe. Znajdziecie je między innymi na wspomnianej już wcześniej stronie ladymakeup.pl lub na przykład na Allegro.

Ostatnim lakierem, jaki chcę Wam zaprezentować jest zakupiony w ostatni weekend czarny Life numer 03. Dorwałam go w Super-Pharm (cena regularna to 6,99zł, ale załapałam się akurat na promocję 1+1, więc za tę cenę dostałam dwa lakiery). Generalnie nie specjalnie mnie interesowało jak będzie wyglądał na paznokciach solo, kupiłam go zdecydowanie pod kątem odbijania stempli. Nie wiedziałam, czy do tego celu w ogóle się będzie nadawał, ale za horrendalną cenę 3,50zł postanowiłam zaryzykować :P Słuchajcie, to był strzał w dziesiątkę! Odbijałam wzorki już naprawdę wieloma czarnymi lakierami, a okazało się, że ideał był cały czas w moim zasięgu i nawet mi do głowy nie przyszło, żeby go kupić i wypróbować. No odbija po prostu perfekcyjnie. Nic się nie rozmazuje, czarne wzorki są idealnie odbite, ma gęstawą, kremową konsystencję, czarny jest jak smoła i przy okazji świetnie kryje jako lakier bazowy (serdeczny paznokieć – jedna warstwa). Co prawda jesteście zmuszone wierzyć mi na słowo, bo na zdjęciach trójkąty nie są tak idealne jak być powinny, ale to już wina mojego topu, który je normalnie rozpuścił :/ Z nim się rozliczę innym razem… Czarny lakier kocham i zapewne będzie on od tej pory jedynym, jakiego użyję podczas stemplowania ;) A teraz minusy: kupić go można tylko i wyłącznie w Super-Pharm… Niestety… Sama w sumie nie mam zbyt wielu lakierów z Life, przynajmniej jeśli chodzi o te standardowe buteleczki, bo maluchów to wiecie… Na kilogramy mogę je liczyć ;)

Dobiegamy do mety :) Pokazałam Wam dziś trzy lakiery, każdy o dobrej jakości, żaden mnie nie zawiódł i polecam je Wam z czystym sumieniem. Wspomnę jeszcze tylko krótko skąd mam ćwieki i jakiej płytki użyłam do stemplowania.

Ćwieki pochodzą z Allegro od użytkownika BajSzer, którego również możecie znaleźć na facebook’u. Na swoich aukcjach mają wiele bardzo ciekawych produktów do pielęgnacji i zdobienia paznokci, ceny zdecydowanie rozsądne i szybko realizują przesyłkę. Wiem, bo sprawdziłam :P

Wzorek odbity na palcu wskazującym oraz środkowym pochodzi z płytki B. loves plates ♥ B.01 ♥ geometry is perfect ♥ Autorka płytek, Ania, zapowiedziała ostatnio, że zamierza wypuścić na płytkowy rynek więcej, niż dotychczasowe trzy płytki. Nie wiem jakie będą na nich wzory i ile będą kosztowały, ale kupuję je już teraz, w ciemno! Najlepsze, najsolidniejsze, najdokładniejsze płytki jakie kiedykolwiek miałam. Ostatnio zakupiłam nawet organizer na jej płytki, ale nim się pochwalę przy okazji kolejnego wpisu ;) Bo dziś to i tak już za wiele dobrego chyba zobaczyłyście :P

Spadam do wyra. Jutro znowu jest dzień, znowu trzeba rano wstać, jakoś wyglądać co by ludzie na ulicach z wrzaskiem nie uciekali, jakoś trzeba się przemęczyć w pracy, a później jeszcze jakoś muszę wrócić do domu i jeszcze mieć siłę coś napisać ;) Także… Do jutra Mordeczki :) :*

P.S. Byłam dziś w Hebe! Nie kupiłam ŻADNEGO lakieru! Jestem z siebie taka dumna, że aż czuje jak puchnę :] Chociaż… Brzuch chyba się od dumy nie powiększa. To chyba jednak ten kebab…

5 Komentarze

  1. Paznokcie rewelacja :D szkoda, że te flormary są tak ciężko dostępne…mi na szczęście udało się je spotkać na hali targowej, wybór nie duży, ale są :p

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.