94 – ultimate pink

 Lakier, o którym Wam teraz opowiem, na szczęście jest już niedostępny na rynku. Tzn kolor owszem, pod tą samą nazwą z tym że w innym opakowaniu (wersja lakierów colour&go z nowym, szerokim pędzelkiem!). Czemu na szczęście? Ponieważ uważam, że fatalnie maluje się nim paznokcie. Ma lekko spłaszczony, ale zupełnie prosto ścięty pędzelek. Powiedziałabym nawet, że idealnie prostokątny. A to wcale nie ułatwia mi malowania paznokci. Fakt, jest on może niewielki i można nim precyzyjnie wykończyć manicure, ale trzeba się przy tym sporo nagimnastykować. A ja lubię, kiedy lakier daje mi dużą wygodę i komfort malowania. Dodatkowo ma bardzo mocną pigmentację. Jest wręcz nasycony kolorem. Oznacza to tyle, że jeżeli wyjadę pędzelkiem za daleko w stronę skórek, to znowu muszę wykonywać jakieś skomplikowane pozy i zabiegi, żeby to doczyścić ;) Oczywiście mocne nasycenie jest również plusem i to nawet bardzo dużym! Bo wystarczy jedna warstwa (dla zbyt ambitnych dopiero dwie to szczyt precyzyjności, czyli np. dla takiej sobie mnie…), aby zupełnie pokryć płytkę :) Jedna warstwa wysycha dosyć, dooosyć szybko, druga już każe nam ćwiczyć cierpliwość. Ale kiedy już wszystko ładnie wyschnie i nałożymy jakiś utrwalający top, to możemy się cieszyć pięknym kolorkiem przez około 5 dni. Tzn ja osobiście za takimi mocnymi różami nie przepadam (uważam je za ‚ciężkie’), ale mam świadomość, że ładnie wyglądają na paznokciach :) Więc rzadko bo rzadko, ale czasem ich używam ;)

Powiem szczerze, że kiedyś wręcz nienawidziłam tych lakierów. Miałam do nich identyczne podejście jak do lakierów Miss Sporty. Nie lubiłam ich i już. Koniec i kropka. Ale zdanie zmieniłam i chciałabym Wam z tego miejsca je gorąco polecić :) Pytanie, czemu zmieniłam do nich nastawienie o całe 180°? Bo w całej serii zmienili pędzelek na całkiem ludzki, który da się normalnie używać!!! Mnie to jednak łatwo jest do czegoś przekonać ;) A więc kochane moje Dziewczyny, nie wahajcie się zakupić chociaż jednej buteleczki, jeśli spotkacie je w jakimś sklepie (są w drogeriach Natura). Cena jest niewielka, kosztują w granicach 6-7zł o ile dobrze pamiętam, ale pewnie na Allegro można je znaleźć taniej. Oooj, małe sprostowanie. Właśnie zauważyłam, że na Allegro kosztują ok. 7zł, więc w Naturze mogą kosztować ciut więcej, może z 9zł. Co jednak nie zmienia faktu, że jeden porządny essensiak mógłby się Wam przydać :)

 

4 Komentarze

  1. Fajnie, że znowu jesteś obecna :) Wstyd się przyznać ale nie posiadam w swojej „kolekcji” lakierów żadnego z Essence. Spowodowane jest to tym, iż mam „nie po drodze” do Natury.
    Róż na Twoich paznokciach jest świetny. Bardzo lubię takie mocne, zdecydowane kolory.

    • Ja większość swoich lakierów z essence mam z Allegro bo też niestety nie mam nigdzie ‚po drodze’ Natury ;)

  2. Fajnie ze wróciłaś :) Też nie przepadam za lakierami tej formy ale po twoim wpisie że coś się zmieniło chyba się skuszę ponownie bo akurat wczoraj byłam w Naturze i przyciągały mnie one wzrokiem, piękne letnie kolory, ale spojrzałam na firmę i uciekłam. Teraz wiem że wrócę.

    Ja osobiście za takim różem strasznie przepadam, ale co kto lubi :)

  3. Bardzo dziękuję za komplementy! To mój pierwszy dzień a tak miło się zaczyna :) o założeniu bloga myślałam już dawno, ale jakoś nie było czasu ani chęci a teraz się zebrałam :)

    Twój blog jest świetny – będę korzystać przy wyborze nowych lakierów :)

    Co do Essence to mam lakier z tej serii (tylko starszy bo w innej buteleczce) i właśnie kolor i schnięcie super, ale ten pędzelek wpłynął na to, że mam w swojej kolekcji tylko 1 taki lakier, skoro ulepszyli to myślę, że mój zbiór się powiększy :)

    Rezygnować nie mam zamiaru – chęci i zapał są!

    Zapraszam do częstych odwiedzin :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.